Listopad 2010
Brodawczak polski (część 2)
Ogólny opis rasy
WRAŻENIE OGÓLNE:
gołąb mocnej budowy, zwarty a przy tym dość smukły i zgrabny, o lekko uniesionej piersi, sylwetka proporcjonalna, rozpoznawalną cechą rasową są silnie rozwinięte brodawki nosowe i szerokie wyraziste brwi.
GŁOWA:
mała o szerokim i ukośnym czole, zwężonej kości potylicznej. Z profilu czoło jest ukośne, góra czaszki lekko spłaszczona, tył głowy łączy się stromo z linią szyi.
OCZY:
duże o małej źrenicy i tęczówce koloru perłowego lub krwisto-pomarańczowego, u białych ciemne.
BREW:
mięsista, lecz nie może być porowata i gąbczasta, brodawkowato rozwinięta, trzyrzędowa, koliście i równomiernie otaczająca oko, koloru cielistego, lekko przypudrowana.
DZIÓB:
krótki, mocny, tępy, szeroki u podstawy, obie szczęki równej grubości winny być dobrze zwarte. Górna szczęka stanowi przedłużenie ukośnie opadającej linii czoła. Brodawki nosowe symetrycznie podzielone, szerokie i silnie rozwinięte - jednak nie mogą być porowate i gąbczaste. Na dolnej szczęce u gołębi starszych powinny dodatkowo występować trzy brodawki (środkowa większa i dwie boczne mniejsze umieszczone blisko kątów nasady dzioba). Brodawki są koloru szaro-cielistego, biało przypudrowane.
SZYJA:
umiarkowanie krótka, gruba, podgardle łagodnie zaokrąglone.
PIERŚ:
umiarkowanie szeroka, zaokrąglona, uniesiona i wysunięta do przodu.
PLECY:
krótki w ramionach nieco wklęsłe.
SKRZYDŁA:
dobrze przylegające o zaokrąglonych ramionach, lotki długie, dość zwarte, spoczywające na bocznych sterówkach ogona, sięgają niemal końca ogona.
OGON:
krótki, dobrze zwarty i nieznacznie dłuższy od skrzydeł.
NOGI:
umiarkowanie niskie, mocnej budowy, skok i palce nieopierzone.
UPIERZENIE:
obfite, dobrze przylegające.
RODZAJE KOLORÓW:
czarny, czerwony, żółty, biały, niebieski z pasami, niebieski groch, płowy z pasami.
KOLOR I RYSUNEK:
kolor niebieski możliwie jasny z dwoma czarnymi pasami na skrzydłach i czarną wstęgą w poprzek ogona. U niebieskich grochów (jasnych i ciemnych), znakowanie ciemniejszymi piórami powinno być symetryczne i równomiernie rozłożone. U czarnych, czerwonych i żółtych kolor powinien być intensywny o jednolitej tonacji. Pióra na piersi i szyi powinny mieć metaliczny połysk.
DUŻE WADY:
wąskie lub "wybite" czoło, łukowata linia profilu głowy, głowa o identycznej szerokości z przodu i z tyłu czaszki. Dziób zbyt długi, wąski i podstawy, cienki, źle osadzony. Płaskie i wąskie brodawki nosowe, brak "dodatkowych" brodawek na dolnej szczęce u gołębi starszych. Brew mniej niż trzy rzędowa, spłaszczona, nadmiernie rozrośnięta (tzw.kalafior), niesymetryczna, koloru różowego lub żółtego, łzawiące oczy. Szyja zbyt cienka, wydłużona. Wąska pierś, długie lub spłaszczone plecy. Skrzydła noszone pod ogonem. Wysokie nogi, opierzone skoki i palce. Białe pióra na barwnym tle podstawowym. Długa i wąska figura. (Szczątkowy żabot na piersi - przyp.Z.G)
Grupa II BRODAWCZAKI - OBRĄCZKA nr 8 mm
MOJE UWAGI DO WZORCA
Wzorzec brodawczaka niezbyt precyzyjnie opisuje wszystkie elementy eksterieru tej rasy. Niestety nie da się wszystkiego ująć i opisać w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości. Wzorzec wytycza tylko pewne ramy, pozostawiając nieznaczny margines na subiektywną ocenę piękna tej fascynującej rasy.
GŁOWA:
zgodnie z wzorcem powinna być "mała o szerokim i ukośnym czole"; zarówno hodowcy jak i sędziowie oceniający tą rasę nie powinni się fascynować nadmiernie rozbudowaną partią głowy. Wszyscy musimy nauczyć się "patrzeć" nieco inaczej na gołębie młode i inaczej na "dojrzałe" gołębie starsze. Należy pamiętać, że głowa brodawczaka "rozrasta" się wraz z jego wiekiem - czym gołąb starszy tym większe i mocniej rozrośnięte brodawki nosowe i brew okalająca oczy. Gołębie młode bardzo wyraźnie odstają pod tym względem od swych starszych braci. Dlatego też na wystawach powinno się oceniać i premiować osobno gołębie młode i stare. Hodowcy powinni wnioskować, aby na wszystkich wystawach obowiązywała kategoria wiekowa; "junior" i "senior", w ten sposób szanse na obiektywną ocenę zostaną wyrównane.
OCZY:
nie jestem pewien czy zapis "u białych - ciemne", nie utrudni rekonstrukcji brodawczaków o białym umaszczeniu. Czy w tym przypadku, należy zdyskwalifikować ładnego białego brodawczaka z perłowym okiem?
BREW:
właśnie brew jest elementem "rosnącym" wraz z wiekiem gołębia. Wielkość brwi powinna być umiarkowana i nie powinno się prowadzić selekcji w kierunku jej powiększania. Osobniki starsze z nadmiernie rozrośniętą, gąbczastą brwią są swego rodzaju "kalekami", niedowidzącymi i cierpiącymi często na różne schorzenia oczu. Dlatego też, powinniśmy preferować osobniki z umiarkowanej wielkości brwią.
DZIÓB:
wzorzec nie określa barwy dzioba. Zgodnie z ogólnymi prawidłami barwa dzioba powinna być zgodna z barwą upierzenia. I tak u gołębi niebieskich i grochowych dziób jest ciemny, u czarnych niegdyś zdarzał się jasny, teraz też jest ciemny. U pozostałych odmian barwnych powinien być jasny. W ostatnich latach widać niepokojącą tendencję do nadmiernego skracania dzioba, jest to kierunek dość ryzykowny prowadzący do powolnej degradacji rasy; niektóre osobniki zaczynają tracić zdolność samodzielnego pobierania pokarmu. Nadmiernie rozrośnięte brwi ograniczają w znacznym stopniu widoczność, a reszty dopełnia bardzo krótki dziób.
BARWA:
wszystkie uznane barwy wyszczególnione są we wzorcu i nie wymagają odrębnego komentarza. Natomiast warto się zastanowić nad ewentualnym uznaniem ubarwienia pstrokatego pojawiającego się nielicznie u tej rasy. Nie istnieją żadne przeciwwskazania natury genetycznej do marginalizowania osobników pstrokatych, jest to barwa występująca u wielu innych ras i nie wiem dlaczego nie może być uznana u naszego brodawczaka.
Tekst i zdjęcia: Zbigniew Gilarski
cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, listopadowym wydaniu f&f, nr 11/2010 (142)
PRZEPIÓRKA CHIŃSKA
- drób w wersji domowej
W poprzednim numerze fauny&flory przedstawiliśmy przepiórkę japońską (Coturnix coturnix japonica). Dzisiaj chcielibyśmy przybliżyć Szanownym Czytelnikom jej bliską kuzynkę - przepiórkę chińską (Coturnix chinensis). Ptak ten, choć stosunkowo podobny, jest jednak niemal dwukrotnie mniejszy. Skutkuje to sposobem jego wykorzystania przez hodowców: podczas gdy przepiórka japońska traktowana jest jako drób użytkowy dostarczający mięsa oraz jaj, przepiórka chińska bywa hodowana w mieszkaniach jako oryginalny ptak ozdobny zaliczany do szeroko pojętej "drobnej egzotyki".
SYMPATYCZNY MALUCH
W przeciwieństwie do przepiórki japońskiej, która jest odmianą udomowioną nie występującą w naturze, przepiórka chińska stanowi gatunek dziki, zamieszkujący obszar południowych Chin (stąd nazwa), a także Sri Lanki, Indii, Nowej Gwinei i Australii. Występuje na obszarach trawiastych, najchętniej w pobliżu cieków wodnych i kęp zarośli. Zasiedla również bagna, a nawet tereny górskie. Nie stroni także od obszarów rolniczych zamieszkując skraje pól uprawnych. Jest typowym ptakiem naziemnym - w razie zagrożenia najczęściej salwuje się pieszą ucieczką. Potrafi jednak dobrze latać - gwałtownie spłoszona wzbija się niemal pionowo do góry. Jest gatunkiem monogamicznym, żyjącym w dobranych parach, rzadziej w małych grupach liczących do 6-7 osobników. Dorasta zaledwie do 12-14 cm długości co sprawia, że jest najmniejszym ze znanych kuraków. Dymorfizm płciowy jest bardzo wyraźny i uwidacznia się już w wieku kilku tygodni. Samiec (kogut) jest znacznie bardziej kolorowy - posiada rdzawobrunatny brzuch, szaroniebieskie boki głowy, podgardle i boki ciała oraz charakterystyczny biały "krawat" w czarnej obwódce. Grzbiet jest szarobrunatny z licznymi, ciemnymi prążkami i cętkami nadającymi ptakowi wygląd maskujący (od góry jest on trudny do wypatrzenia). Tymczasem samice są jednolicie szarobrunatne z ciemnymi prążkami i paskami. W niewoli wyhodowano jednak kilka odmian barwnych przepiórki chińskiej, u których dymorfizm płciowy nie jest już tak oczywisty. Najpopularniejszą z nich jest tzw. odmiana srebrna. Podstawowym ubarwieniem zarówno samców jak i samic jest tutaj srebrzystobiały z szarawym odcieniem. Samca można odróżnić po dosyć słabo widocznym, jakby częściowo zatartym, wspomnianym "krawacie" z ciemniejszą obwódką. Uzyskano również przepiórki w typie "szek" o ubarwieniu złożonym z licznych, drobnych, nieregularnych plam w rozmaitych kolorach (od czarnego, poprzez ciemnobrązowy, jasnobrązowy, srebrny, aż do białego), a także formę cynamonową (niemal jednolicie brązową) oraz odmianę podobną do dzikiej, ale pozbawioną charakterystycznego dla samców "krawata".
WARUNKI PIELĘGNACJI
Przepiórki chińskie - podobnie jak inne ptaki zaliczane do grupy "drobnej egzotyki" można pielęgnować w klatkach lub wolierach wewnętrznych (ogrzewanych), zaś latem - również w wolierach zewnętrznych. Ze względu na wspomnianą już monogamiczność i dość zadziorny charakter kogutów (względem siebie) zarówno w klatce jak i w wolierze można przetrzymywać tylko jedną parę ptaków (chyba, że woliera jest bardzo duża i gęsto obsadzona krzewami). Klatka powinna być stosunkowo obszerna, o wymiarach min. 100x50x50 cm. Jej sufit należy zabezpieczyć od środka płytką ze styropianu lub jakimś innym miękkim materiałem, tak aby przypadkowo spłoszone ptaki nie porozbijały się o niego podrywając się do lotu. Rozstaw prętów w klatce lub wielkość oczek siatki w wolierze powinny być nie większe niż 15 mm, a w przypadku wylęgu piskląt dół klatki lub woliery należy dodatkowo zabezpieczyć np. listwami z pleksiglasu tak, aby maleńkie pisklęta nie miały możliwości ucieczki. Podłogę w pomieszczeniu najlepiej wysypać piaskiem lub suchym torfem. Warto również postawić w nim fragment darni umieszczony w płaskiej kuwecie. Klatkę lub wolierę należy wyposażyć w pojnik (wystarczy płaska miseczka) oraz pojemniki na pokarm.
W przypadku hodowli przepiórek chińskich w okresie letnim w wolierze zewnętrznej zaleca się jej częściowe obsadzenie krzewami tak, aby zapewnić ptakom naturalne warunki do gniazdowania. Wraz z nimi można pielęgnować małe gatunki papug (pomijając jednak papugi kozie, które spędzają sporo czasu na ziemi i dość agresywne z natury nierozłączki - zarówno jedne jak i drugie mogą niepokoić przepiórki) oraz wszelkiego rodzaju drobną egzotykę.
ŻYWIENIE
(...)
ROZMNAŻANIE
(...)
Tekst:
Dr n. wet. Joanna Zarzyńska
Dr inż. Paweł Zarzyński
cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, listopadowym wydaniu f&f, nr 11/2010 (142)
MIKRO-ŚWINKI
Od kilku miesięcy coraz częściej myślę o
świniach. Oczywiście, nie o tych, które teraz Państwu przychodzą na myśl. Również nie o takich świniach, które przedstawił Władysław Reymont pisząc - Słusznie powiadają: wstaw pełne koryto, a świnie się znajdą. Czy też zawartą w często powtarzanej przez marszałka Józefa Piłsudzkiego frazie - "Kto nie był buntownikiem za młodu ten będzie świnią na starość". Dobre! Co? Rozmyślam o możliwości hodowli mikro-świnek. Mój zamiar jak na razie odbywa się cichaczem i w głębokiej tajemnicy. Bo nie wyobrażam sobie reakcji żony, która i tak w stosunku do moich zamiłowań hobbystycznych jest nad wyraz tolerancyjna. Pewnie lada moment będę zmuszony jej powiedzieć: - Będą świnki w naszym domu. Niezawodnie usłyszę: - Byle nie w domu. I jak tu wybrnąć? To już moje zmartwienie. Mam wypróbowane sposoby. Sądzę, że i tym razem nie zawiodą. Bo przecież świnki to całkiem przyjemne stworzenia. I czas...
... ZMIENIĆ ZDANIE O ŚWINIACH
Za przodków świń uważa się 3 podgatunki dzika. Archeolodzy z Durham University w Wielkiej Brytanii twierdzą, że pierwsze świnie pojawiły się w Europie 6800-4000 lat temu. Prawdopodobnie rozprzestrzeniły się dzięki wędrówkom koczowników, pochodzącym z Bliskiego Wschodu. Co wcale nie oznaczało, że w owym czasie na obszarze Europy zaprzestano udomowiania dzika europejskiego. Proces ten nadal trwał.
Mimo, że świnie przynosiły wiele korzyści, były przecież żywymi lodówkami, wyrażano się o nich raczej pogardliwie. Jak wynika chociażby z doniesień greckiego historyka Herodota (484 - 426 p.n.e.), który pisał: Egipcjanie uważali świnię za zwierzę nieczyste. Jeżeli który z nich otrze się o świnię, idzie do rzeki i zaraz zanurza się w niej wraz z ubraniem. No i cóż, przez długie wieki w kulturze europejskiej świnie symbolizowały przeważnie wszystko co najgorsze. Ot chociażby:
* suszę, zimno, otchłań;
* zepsucie, nieczystość, nieczyste pożądania, upadek moralny, rozwiązłość, sprośność;
* tępotę, ciemnotę, głupotę, nieuctwo, nieokrzesanie, brud;
* profana, laika, ignoranta;
* diabła, szatana, czarta, biesa, demona;
* niewdzięczność, pretensje;
* skąpstwo, chciwość, łapczywość, żarłoczność;
* wulgarność, nieczułość, egoizm, złośliwość, brak godności, nienawiść, wzgardę, arogancję, przewrotność, upór;
* gnuśność, lenistwo, ospałość.
Stąd zapewne tak wiele przysłów o świniach oraz wieprzach i to raczej niepochlebnych:
*Chcesz być bogatym, bądź siedem lat świnią.
* Uczył Marcin Marcina, a sam głupi jak świnia.
* Upił się jak świnia.
* Świnia świni świni nieświadomie,
człowiek człowiekowi świadomie.
*Świnia zostaje świnią, choćby na sobie złote siodło miała.
Natomiast inaczej niż w europejskim kręgu kulturowym w Chinach i Wietnamie świnia była i jest symbolem sympatycznego, łaskawego, pożytecznego stworzenia. Świnie chowa tam luzem na wpółdziko chyba każda rodzina na wsi. Pewnie dlatego, że są one łatwe do utrzymania i łagodne, niewybredne i wdzięczne.
Legenda głosi, że gdy Budda rozdzielał lata księżycowe między zwierzęta, świnia zjawiła się u jego stóp ostatnia. Chociaż przyszła na spotkanie jako pierwsza, w swej nieśmiałości - wstydząc się pewnie swego wyglądu - cierpliwie czekała w krzewach. Wyszła z kryjówki dopiero wówczas, kiedy już nie było innych zwierząt. Za swą skromność otrzymała najwięcej darów. Hm! Może dlatego tak bliska jest człowiekowi? Rozum - 2-3 latka. Skóra i serce najbliższe ludzkiemu. Pominę cechy, o których nie wypada pisać. Zapewne te właściwości były asumptem dla naukowców, by bliżej przyjrzeć się świniom. Toteż stosunkowo niedawno, bo w 1960 roku nauka zainteresowała się wietnamską świnią zwisłobrzuchą. A przecież w tym też roku wynaleziono już laser rubinowy, a także powstał zespół rockowy The Beatles.
WIETNAMSKA ŚWINIA ZWISŁOBRZUCHA
Pochodzi z południowo-wschodniej Azji. Wywodzi się od świni bindeńskiej. W 1866 roku, gdy w świecie dokonano kilku ważnych przedsięwzięć, m.in. A.B. Nobel wynalazł dynamit, a w Polsce w Warszawie ruszył pierwszy tramwaj konny, świnie wietnamskie sprowadzono z Wietnamu do zoo w Budapeszcie. Korzystne własności tej świni, takie jak: nieduże rozmiary (maksymalna wysokość w kłębie do 50 cm, masa do 60 kg), plenność, odporność na choroby, łatwość w hodowli, bezsprzecznie zadecydowały, że zaczęto wykorzystywać ją do badań medycznych. Jako że rozmiary świni wietnamskiej, chociaż stosunkowo niewielkie, mimo wszystko dla badań okazały się za duże, przeto rozpoczęto prace nad jej miniaturyzacją. Toteż ostatnio, chyba dzięki medycynie, świnia z chlewa weszła na salony. I pewnie niejednemu z czytających w tej chwili wyrwie się szpetne polskie, czy też francuskie przekleństwo - kur de balans. Gdzie? Do mieszkań! A, tak. No i cóż? Przyjdzie nam teraz zmienić niekorzystne zdanie o świniach!
RASY MINI ŚWINIEK
(...)
MIESZKANIE CZY OGRÓD?
(...)
PODSUMOWANIE
Czy w naszym kraju pojawi się moda na trzymanie mikro świnek w mieszkaniach? Sądzę, że tak. Może nie na taką skalę jak na przykład w Stanach Zjednoczonych A. Pn. W moim otoczeniu raptem tylko dwie osoby trzymają mikro świnki zamiast psów, czy kotów. A wśród znanych? Jest wiele osobistości, mogę wymienić Arnolda Schwarzeneggera - amerykańskiego kulturystę austriackiego pochodzenia, aktora i polityka, gubernatora stanu Kalifornia, czy Georga Clooneya, amerykańskiego aktora, reżysera, scenarzystę i producenta filmowego. W ich domach są mikro świnki.
I na zakończenie dla jednych piękna bajka Ignacego Krasickiego: Lwica i maciora z jakże pouczającym morałem. Dla innych - którzy nie przepadają za poezją - żart .
Lwica i maciora
Złe to, gdy się podli szczycą.
Zeszła się raz świnia z lwicą,
Więc w dyskursa. W tych przewlekła,
Z żalem świnia lwicy rzekła:
"Żal mi ciebie, luboś godna,
Luboś zacna, żeś mniej płodna.
Patrz na moją zgraję świnków:
Co tu córek, co tu synków
A wszystko jednym pomiotem".
Rzekła lwica: "Wiem ja o tem.
Ródź ty dziesięć, cztery, dwa,
Ja jednego, ale lwa".
I dowcip. Od dłuższego czasu jedzie samochodem małżeństwo. Po wcześniejszej sprzeczce nie odzywając się do siebie. Nagle żona zauważa chlewik, a przy nim knura i maciorę: - Twoja rodzina? - pyta sarkastycznie żona. - Tak, teściowie - odpowiada mąż.
tekst:
dr Marek Łabaj
cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, listopadowym wydaniu f&f, nr 11/2010 (142)
JAŹ
- dla wędkarzy i posiadaczy oczek wodnych
Jaź (Leuciscus idus) przez wiele lat był dla mnie rybą bardzo tajemniczą. Poznałem go dopiero w wieku 14-15 lat, kiedy wraz z ojcem wędkowaliśmy nieopodal pewnej, wybudowanej przy Wiśle elektrowni. Nie mogłem się - pamiętam - nadziwić, jak wędkarz łowiący dobre 100 m od nas, co i raz wyciągał na spining jakieś całkiem spore ryby, mieniące się w słońcu to srebrem, to złotem. Z daleka nie mogłem rozpoznać co to za gatunek. Może bolenie, a może krasnopióry - zastanawiałem się. Na pewno nie płocie, bo łapie przecież na spining, choć z daleka jego zdobycze najbardziej mi przypominały właśnie płocie. Wreszcie nie wytrzymałem i podszedłem do nieznajomego, który pokazał mi siatkę pełną pięknych, około 30-40 cm .... jazi.

Ciało jazia jest wydłużone, lekko wygrzbiecone, bocznie spłaszczone, o kolorze szaro-brązowawo-ciemnozielono-niebieskawym ze srebrzysto-żółtawym połyskiem. Początek nasady płetwy grzbietowej jest nieznacznie cofnięty w tył w stosunku do przedniego krańca płetw brzusznych. Otwór gębowy lekko skośnie skierowany ku górze, głowa mała, oko duże o żółto zabarwionej tęczówce. Generalnie wszystkie płetwy mogą być zabarwione na czerwono, ale szczególnie brzuszne i odbytowa (ta ostatnia jest lekko wcięta). Łuska drobniejsza niż u płoci. Wyjątkowo osiąga masę ciała do nawet 8 kg i długość do 100 cm. Przeciętnie jednak największe sztuki, jakie łowi się w wodach Polski mają 0,5-1 kg. Jaź jest rybą stadną, (przez pierwsze kilka lat życia) i typowo rzeczną, prądolubną (reofilną). Jest wrażliwy na zanieczyszczenia wody i niską w niej zawartość tlenu (ma nieco wyższe wymagania tlenowe niż karp). W zasadzie jest wszystkożerny - zjada wszelki żywy pokarm, a także miękkolistne roślinny i glony. Z upodobaniem poluje na małe ryby i wszelkie owady przebywające nad powierzchnią wody. Jazie uchodzą za dość płochliwe. Dożywają zwykle kilkunastu lat. Jaź ma jedynie lokalne znaczenie gospodarcze, ale jest bardzo ceniony przez wędkarzy ze względu na swą waleczność. Według Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW wymiar ochronny jazia wynosi 25 cm. Brak okresu ochronnego. W Polsce ryba ta występuje głównie w rzekach (dorzecza Odry i Wisły) oraz niektórych jeziorach mazurskich. Spotykany także w słonawych wodach ujść rzek do Bałtyku.
TARŁO
(...)
ZŁOTA ORFA
(...)
Do akwarium zimnowodnego, jak i oczka wodnego najbardziej nadaje się ksantoryczna (pozbawiona niemal całkowicie czarnego barwnika - melaniny) odmiana jazia, zwana złotą orfą. Jest to ryba bardzo dekoracyjna - złocisto-żółta do intensywnie pomarańczowej, a czasami wręcz czerwonawej ze srebrzystym połyskiem i czerwonymi nasadami wszystkich płetw. U niektórych osobników na ciele widoczne są nieliczne ciemne plamki i upstrzenia. Jej znaczne wymagania tlenowe i wrażliwość na wysoką temperaturę wody wymuszają na hodowcy zainstalowanie w akwarium oprócz wydajnego filtra także napowietrzacza, zwłaszcza latem. Niestety podczas największych upałów może to nie wystarczyć i konieczne staje się wówczas zainstalowanie chłodziarki lub choćby wiatraczka, który schładzałby powierzchnię wody. Orfa bardzo lubi ruch wody, dlatego też wskazane jest zamontowanie np. deszczowni, napowietrzacza z długim kamieniem lub zewnętrznego filtra przelewowego. W akwarium oprócz pokarmu żywego i mrożonek, zjada także suchy (granulowany, płatkowy). Jej współtowarzyszami nie powinny być ryby bardzo małe, gdyż mogą zostać pożarte.
W OCZKU WODNYM
(...)
POŁÓW NA WĘDKĘ
Jaź jest bardzo ceniony przez wędkarzy ze względu na swą waleczność. Ma też całkiem smaczne mięso. Częstokroć podczas wędkowania na rzece jazie "podchodzą" na łowisko zwabione płociowo-leszczową zanętą. Stąd też wędkarz oczekujący spotkania z nimi na pewno nie będzie się nudził, gdyż w międzyczasie jego uwagę przykują inne ryby karpiowate zainteresowane przynętą (w tym nierzadko klenie). Przynęta nie powinna leżeć na dnie, lecz unosić się w toni, z nurtem lub swobodnie pływać po powierzchni wody. Praktycznie każdy jej rodzaj jest dobry, a za najlepszą mój śp. ojciec uważał "kanapkę" z pszenicy i białego robaka, względnie larwy chruścika. Ryby te chętnie biorą na kukurydzę z puszki, gotowany groch, pęczak, pszenicę czy kawałek ziemniaka, jak również na wszelkie przynęty żywe (czerwone i białe robaki, larwy chruścików, koniki polne, chrabąszcze itp.). Łapanie jazi na martwą (mnie się to nigdy nie udało) lub żywą rybkę uważam za przesadę. Częściej bowiem większe sztuki skuszą się na malutką obrotówkę (np. mepsy w rozmiarze 00-2), gumki lub imitujące owady woblerki, prowadzoną wzdłuż urwistego brzegu, kamiennych opasek czy za jakąkolwiek przeszkodą, np. zwalonym drzewem. Jaź poluje także w miejscach o wstecznym prądzie, czyli np. przed główkami. Często spotkać go można przy nawisach drzew ze względu na spadające do wody owady.
Tekst i fot.: dr Hubert Zientek
cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, wrześniowym wydaniu f&f, nr 11/2010 (142)
|
Powrót do archiwum
Strona główna
Wydawnictwo Fauna&Flora Adres: 45-061 Opole ul. Katowicka 55. Tel. 077/402-54-32. Tel./fax: 077/402-54-31. e-mail:redakcja@faunaflora.com.pl Redakcja gazety: zespół. Redaktor naczelny: Marek Orel, mobil 0608 527 988. Redaktor techniczny: Janusz Wach, mobil 0606 930 559. Korekta: Iwona Stefaniak.
|