Warning: main(../php/logo.html) [function.main]: failed to open stream: No such file or directory in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 9

Warning: main(../php/logo.html) [function.main]: failed to open stream: No such file or directory in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 9

Warning: main(../php/logo.html) [function.main]: failed to open stream: No such file or directory in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 9

Warning: main() [function.include]: Failed opening '../php/logo.html' for inclusion (include_path='.:/usr/lib/php:/usr/local/lib/php:/usr/local/lib/php/PEAR:/usr/local/php4/lib') in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 9



królik

Lwi (brodaty) królik




Wprowadzenie

Gdy w 2006 roku spojrzałem na okładkę lutowego numeru czeskiego czasopisma Chovatel zauroczył mnie przedziwnie obrośnięty królik. A cóż to za stwór? Skrzyżowanie królika z kozą? Dosłownie tak wyglądał. Czym prędzej odszukałem tekst o nim. Artykuł był niewielki, więc przeczytałem go prawie jednym tchem. Muszę mieć takie króliki - to refleksja po lekturze. I zaczęły się poszukiwania. Na szczęście w artykule podana była strona www. Wszedłem na nią. Niemieccy hodowcy opisywali odtwarzanie dość starej francusko - belgijskiej rasy królików, którą we Francji nazywano lwim królikiem (le lapin-lion), a w Niemczech - belgijskim królikiem brodatym (Belgische Bartkaninchen).


Historia

Królik brodaty znany był od dawien dawna, chociaż dokładnej daty i miejsca powstania rasy nie da się dzisiaj ustalić. Niestety jego hodowla upadła z jakichś dziś bliżej nie znanych powodów. O lwim króliku wspominają różne źródła zarówno francuskie jak i belgijskie. Z nielicznych zapisków można się dowiedzieć, że w 1956 roku, gdy zaczęto wprowadzać hamulce tarczowe i tranzystorowe komputery w USA, przypadkowo gdzieś na opuszczonej farmie w Belgii odkryto fantazyjnie owłosione króliki, które nawet osobliwie nazwano piżmoszczurami. Być może dwa króliki, które stamtąd pozyskano, dały początek obecnej populacji królików brodatych. Minęło 5 lat, jest 1961 rok. Rosjanie wysyłają w kosmos człowieka, a na zorganizowanej w Gandawie (Belgia) wystawie po raz pierwszy pokazane zostały króliki brodate. Zachwycały ...lecz z jakichś powodów nie zachęcały do hodowli. Zaledwie kilka sztuk nabyło parę ogrodów zoologicznych, jako ciekawostki dla zwiedzających. Ale i tam po latach te przedziwnie owłosione kurioza powoli zanikały w wyniku hodowli w bliskim pokrewieństwie. W 1980 r. coś drgnęło. Zaczęli interesować się tymi królikami hodowcy. Najwyższy czas, bowiem na niebie Stanów Zjednoczonych A. Pn. zaczął już krążyć nierozpoznawalny samolot bojowy. Natomiast królików brodatych zostało w Europie tylko kilkadziesiąt sztuk. Przez następne 10 lat ich hodowla prowadzona była ad hoc , czyli bez wyraźnego celu. I na początku lat 90 okazało się, że rasa ta praktycznie zaginęła. Odszukano raptem kilka egzemplarzy u wytrwałego belgijskiego hodowcy. W 1992 roku wyprodukowano w USA helikoptery bez rotora ogonowego, a Jurgen Gunterschulz przywiózł do Niemiec dwie pary hodowlane brodaczy z celem uchronienia tej rasy przed zanikiem. Ale dopiero w 2004 r. w Niemczech opracowano specjalny program odtworzenia i utrzymanie belgijskich brodaczy. I udało się. Dzięki temu programowi królików tej rasy jest obecnie sporo. W ubiegłym roku podczas wystawy drobiu w Hanowerze zorganizowano ich pokaz promocyjny, na którym pokazano kilkanaście zwierząt. Miałem okazję porównać moje brodacze z prezentowanymi.


Skąd moje lwie króliki?

Zdjęcia z czeskiego czasopisma zeskanowałem i przesłałem przyjacielowi, Gabrielowi Zawadzkiemu z prośbą o uwagi. A tak szczerze, to chciałem wysondować, czy byłby zainteresowany hodowlą lwich królików. Gdy po jakimś czasie spotkaliśmy się, powróciłem w rozmowie do królików. Tak, jak przypuszczałem Gabriel - tylko przez grzeczność – interesował się tą rasą. Miał bowiem i nadal hoduje piękne króliki rasy srokacz niemiecki i baran francuski (madagaskarowy, czerwony, srokaty). Gdy debatowaliśmy o tych brodaczach do dyskusji włączył się p. Jerzy Zawadzki, ojciec Gabriela. I... o dziwo, zaczął żywo interesować się królikami brodatymi. To niezwykle uczynny i spolegliwy człowiek, posiadający rzadki dar ciekawego opowiadania na niemal wszystkie tematy. Z przyjemnością słucham, gdy rozprawia o pszczołach, historii okolicy, dawnej swej pracy etc.
Nie minęło kilka dni i telefonuje do mnie Gabriel: - Tata rozmawiał z p. Hermannem Bóhmem o królikach. Są do odebrania po15 Euro za sztukę. Wymienił miejscowość, leżącą gdzieś nad Morzem Północnym. Pan Zawadzki, znający perfekt niemiecki, zatelefonował do prezesa niemieckiego klubu hodowców królików brodatych, a ten słysząc jak wielkie zainteresowanie wzbudzają te króliki, zaproponował cenę najniższą z możliwych. Pomyślałem: - Trzeba szykować się do drogi. Lecz kilka dni później wydarzyło się coś zadziwiającego. W owym czasie hodowałem olbrzymy belgijskie i powiem nieskromnie- były to olbrzymy. Zobaczył je znajomy i zaproponował interesującą ... dla mojej żony wymianę, która króliki widzi tylko w kuchni, a ściślej w piekarniku. On da mi trzy tuszki swoich królików za jednego, oczywiście, żywego mojego belga. Zgoda. Po transakcji zaprosił mnie, bym obejrzał jego zwierzęta. Zobaczyłam coś, czego nie powinienem w tym miejscu i czasie widzieć. Wśród dość pokaźnej gromady królików były dwie samiczki co nieco przypominające brodate króliki. Sacrablue! – zakląłby szpetnie po francusku Książe Pan z bajek „O rozbójniku Rumcajsie”. Ja tylko powiedziałem - to niemożliwe!
W mgnieniu oka sytuacja diametralnie się odwróciła. Teraz ja zacząłem pertraktacje. - Kupię od pana jedną z tych oto samiczek. - Nie ma sprawy. Odpowiedział. Sąsiad był gotów oddać te królice za darmo. Jednakże zaproponowałem wyminę fifty - fifty. Chciał za jednego belga dać obie samice, lecz wyjaśniłem mu, jak cenne są te dwa króliki. Dla niego, podejrzewam, króliki te miały tę samą wartość, co dla mojej żony. Tylko jako smakowite danie.
Zabrałem srebrzystą samicę do domu i już w czasie drogi snułem twórcze plany hodowlane. Zastanowiwszy się nieco doszedłem do wniosku, że niewiele wiem o lwim króliku. Tak naprawdę widziałem go tylko na kilku fotografiach, zamieszczonych we wspomnianym czasopiśmie. Coś więcej na jego temat muszę znaleźć i prawdopodobnie nie będę miał z tym kłopotu, skoro już w XIII w. na uniwersytecie w Bolonii Piotr Crescencius jako pierwszy w historii wykładał hodowlę królików. I znalazłem.


Opis
(...)

Trzecie pokolenie
(...)

Zakończenie
(...)




Tekst i zdjęcia:
Dr Marek Łabaj




cały artykuł jest opublikowany w najnowszym wydaniu f&f, nr 06/2009 (125)




STRONA GŁÓWNA


Warning: main(../php/stopka.html) [function.main]: failed to open stream: No such file or directory in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 67

Warning: main(../php/stopka.html) [function.main]: failed to open stream: No such file or directory in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 67

Warning: main(../php/stopka.html) [function.main]: failed to open stream: No such file or directory in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 67

Warning: main() [function.include]: Failed opening '../php/stopka.html' for inclusion (include_path='.:/usr/lib/php:/usr/local/lib/php:/usr/local/lib/php/PEAR:/usr/local/php4/lib') in /home/orelwach/public_html/archiwum/2009/czerwiec/teraz3.php on line 67