Czerwiec 2008Łabędź niemy
(Cygnus olor, J.F. Gamelin, 1789) Gatunek często hodowany na stawach w parkach i ogrodach ze względu na majestatyczny i niezwykle dekoracyjny wygląd. Szczególnie samiec w postawie odstraszającej pływa z esowatą, wygiętą szyją i uniesionymi, zamkniętymi skrzydłami, przez co wydaje się jeszcze większy niż jest w istocie. Występowanie (...) Rozród Co rok pod koniec zimy parę łabędzi ogarnia nastrój miłosny. Partnerzy płyną blisko siebie, rytmicznie poruszają szyjami, kłaniają się, zanurzają dzioby w wodzie, a nierzadko samiec owija swoją szyję wokół szyi samicy. Wreszcie wyciągając szyję płasko nad wodą, samica daje sygnał, że jest gotowa do kopulacji. W kwietniu, niekiedy w końcu marca samica zaczyna budować gniazdo. Umieszczone jest często w stercie uschniętych szuwarów, w trudno dostępnych zaroślach trzcin, w pobliżu osłoniętej, małej przestrzeni otwartej wody. Zbudowane ze szczelnie, ale bezładnie poukładanych łodyg i liści roślinności wodnej, wynurzonej (trzcina, tatarak, pałka wodna, sitowie). W podstawie gniazda spotyka się roślinność z korzeniami. Średnica zewnętrzna 100-150 cm, wysokość 75 cm. Niektóre ptaki wykorzystują gniazdo przez wiele lat, które po latach może osiągnąć średnicę 400 cm i wysokość 100 cm.
Jeden lęg w roku w końcu kwietnia lub na początku maja. W zniesieniu 1-11 jaj (najczęściej 4-6). Jaja różnobiegunowe, mało wydłużone, o tępym węższym biegunie. Średnie wymiary 114x74 mm. Skorupa gruba, gładka, zielonawoszara z białym kredowym nalotem. W miarę wysiadywania nabiera odcienia szarawego. Wysiadywanie zaczyna się od chwili zniesienia trzeciego lub czwartego jaja i trwa 35-38 dni. Wysiaduje wyłącznie samica, która w pobliżu gniazda jest bardzo ostrożna i przyczajona. Samiec w tym czasie strzeże gniazda i jego okolicy i potrafi przepędzić każde zwierzę, które znalazło się w jego rewirze lęgowym. Silnymi uderzeniami skrzydeł może poważnie poranić, a nawet zabić. Na widok człowieka zbliża się do miejsca lęgu i w razie niebezpieczeństwa atakuje. Pisklęta okryte z wierzchu szarym, a od spodu białoszarym puchem. Pisklętami opiekuje się zarówno samiec jak i samica, która często wozi je na plecach. W razie niebezpieczeństwa pisklęta niekiedy nurkują, czego zupełnie nie potrafią osobniki dorosłe. Upierzenie młodych ptaków szarobrązowe, białe robi się dopiero w trzecim roku życia. Czasami wśród normalnie ubarwionych, czyli szarych piskląt zdarzają się pisklęta o puchu białym, których pierwsze upierzenie jest również białe. Dawniej sądzono, że jest to odrębny gatunek i nazwano go łabędziem niezmiennym (Cygnus immutabilis). Dziś wiadomo, że ptaki białe są niczym innym jak tylko formą barwną łabędzia niemego, występującą dość rzadko, 3-5% polskiej populacji. Pisklęta białe są bardziej widoczne dla drapieżników.Młode ptaki uzyskują samodzielność i zdolność lotu między 120 a 150 dniem życia. Charakterystyka (...) Chów i hodowla (...) Andrzej Jarosz
Konie fryzyjskie
czarne perły Piękne, zjawiskowe w ruchu, pełne energii kare konie od ponad 100 lat hodowane w czystości rasy. W Polsce powoli narasta fryzomania, chyba nie ma osoby, na której nie zrobiłby wrażenia fryz w ruchu... Historia (...) Wygląd (...) Selekcja Rasowy fryz musi posiadać oryginalny Certyfikat Rejestracyjny wydany przez Het Friesz Paarden Stamboek (Drachten, Holandia). W ostatnich latach prowadzono selekcje ze względu na ruch. Stęp powinien być dobry, miękki i lekki, z długim wykrokiem. Krok w kłusie długi, sprężysty, z wysoką akcją kończyn przednich, dobra motoryka tylnej części ciała. W Holandii przeglądy hodowlane obejmują już ocenę źrebiąt przy matce (2-4 miesięcznych). Nie uznaje się potomstwa po nie licencjonowanych ogierach. Ocenia się anatomię i ruch. Źrebię może dostać tzw. premię. Pierwsza premia i złote flo dla doskonałych, druga premia i czerwone flo dla bardzo dobrych, trzecia premia i białe flo dla prawidłowych. Niepremiowane mogą być źrebięta z wadami budowy, czy nieprawidłowe w ruchu, ale dostają żółte flo jako potwierdzenie udziału w przeglądzie. Wszystkie źrebięta rejestrowane są w księdze źrebiąt.
Kolejna ocena obejmuje trzylatki, osobno przeprowadza się ją dla klaczy, wałachów i ogierów. Klacze i wałachy oceniane na I i II premię wpisywane są do rejestru klaczy/wałachów reprezentacyjnych (Ster). Klacz musi osiągnąć powyżej 155 cm wzrostu, mieć poprawną budowę. Wałachy z III premią, lub nie premiowane wpisywane są do ksiąg wałachów (Ruinenboek), zaś klacze z podobnymi wynikami (powyżej 150 cm wzrostu) do księgi matek (Stamboek). Konie z wadami pozostają jedynie w księdze źrebiąt. Jeśli klacz reprezentacyjna ma powyżej 158 cm wzrostu i urodzi prawidłowo zbudowane źrebię można jej nadać tytuł klaczy wzorcowej (Model), przyznawany na podstawie wzorca eksterieru na dany rok, dodatkowo jeśli klacz zaliczy próby dzielności (min. 77%) tytuł przysługuje jej dożywotnio. Selekcja prowadzona jest również na podstawie oceny potomstwa, tj. przynajmniej cztery źrebięta, które w dorosłym życiu zostaną ocenione jako Ster pozwalają na przyznanie tytułu Preferent matce. Jeśli zaś konie te osiągną wybitne wyniki sportowe, matka otrzymuje tytuł matki zwycięzców (Prestatie Mutter).Wysoce istotna jest ocena ogierów. Bierze się pod uwagę pochodzenie (również oceny selekcyjne przodków, występowanie odmian), budowę, motorykę, osiągnięcia sportowe. Trzylatki powinny mieć wzrost min. 158 cm, starsze 160 cm. Wybrane ogiery przechodzą rygorystyczne badania weterynaryjne (krwi, nasienia, RTG kończyn, badanie DNA potwierdzające pochodzenie). Następnie koń bierze udział w tzw. centralnym teście (Keuring), którego rezultat będzie decydował, czy otrzyma zezwolenie na krycie klaczy w określonym kraju (tytuł Ster), czy trafi do specjalistycznego zakładu treningowego i zostanie wpisany do księgi głównej ogierów (Stamboek) - obecnie ich liczba utrzymuje się na poziomie ok. 80 egzemplarzy. O klasie ogiera świadczy także jego potomstwo, które można oceniać w pierwszym roku życia, jako roczniaki, dwulatki itd. Ważna jest ich budowa, wyniki sportowe i testowe, porównuje się je z rezultatami potomstwa innych ogierów. Jeżeli osiągnięcia dzieci są zadowalające ogier otrzymuje dożywotnią licencję, jeśli nie zostaje eliminowany z hodowli. Wybitne ogiery otrzymują tytuł Preferent (jego najstarsze dzieci muszą mieć min. 10 lat, muszą też być wybitnymi końmi sportowymi). Na całym świecie uznaje się fryzy holenderskie za najlepsze, osiągają przy tym najwyższe ceny i szybko znajdują nabywców. Rodowody drukowane są w czterech kolorach, odpowiednio dla grup koni: - zielonkawy - konie rejestrowane w Księdze Głównej, - brązowy i niebieski - konie rejestrowane w Księdze Pomocniczej, - szary konie rejestrowane w związku niemieckim FPZV. Od 1976 r. konie posiadały tatuaż na języku w celach identyfikacyjnych, w 1997 r. zastąpił go wszczepiany pod skórę chip. Koń powinien posiadać rodowód i paszport. Obecnie istnieje zakaz krzyżowania fryzów z innymi rasami, a za jego nieprzestrzeganie można zostać wykreślonym ze związku hodowców. Charakter i użytkowanie (...) W Polsce (...) tekst: dr n. wet. Joanna Zarzyńska, dr inż. Paweł Zarzyński Zdjęcia: Izabela Grzonka www.informatorfryzyjski.dbv.pl
Ani miłość, ani agresjaNie po raz pierwszy środki masowego przekazu poruszają temat pogryzień dzieci przez psy. Zjawisko to ma u nas miejsce i na pewno w przyszłości takie przypadki będą się zdarzały, chodzi jednak o to, by w miarę możliwości minimalizować jego skutki. Byłoby absurdem obwiniać za taki stan rzeczy nasze czworonogi, ponieważ postępują one zgodnie z instynktami, jakimi obdarzyła je natura. Niepokojące zjawisko Niepokojące jest jednak to, że dzieje się u nas coś niedobrego, ponieważ z roku na rok, tragicznych w skutkach pogryzień jest coraz więcej. Za każdym też razem rozpoczyna się dyskusja nad rasami niebezpiecznymi, a szczególnie nad listą, którą przed laty opracowano. Jednak stało się już tradycją, że wspomniane dyskusje trwają zazwyczaj kilka dni, po czym wszystko wraca do normy. A przecież każdy przypadek ataku psa na dziecko powinien być dokładnie przeanalizowany i zakończony wyciągnięciem konkretnych wniosków, które powinny posłużyć do opracowania odpowiednich przepisów prawa, opartych o prawdziwe relacje pomiędzy człowiekiem, a psem. Pies od kilkunastu tysięcy lat przebywa z człowiekiem i nadal będzie obecny w ludzkim środowisku. Tego się nie da już zmienić. Problem polega tylko na tym, czy traktujemy to zwierzę z należytym szacunkiem, dbamy o właściwe proporcje w obcowaniu z nim na co dzień, należycie wychowujemy i postępujemy zgodnie z jego naturalnymi predyspozycjami, które zawsze warunkują przeznaczenie tego czworonoga do określonych zadań. Pracowałem z setkami psów Pracowałem z ogromną ilością psów kilkudziesięciu ras, co pozwoliło mi poznać ich psychikę, choć nie do końca, ponieważ jest to obiektywnie niemożliwe, ale zawsze pozwalało na ułożenie poprawnych stosunków z psami, którymi się opiekowałem. Dlatego wiem, że nie ma ras niebezpiecznych, jak też całkowicie bezpiecznych. Trzeba pamiętać, że pies jest drapieżnikiem, który potrafi schwytać ofiarę i zabić ją. Jednak w przeciwieństwie do istoty rozumnej nie robi tego dla zaspokojenia własnej próżności, lecz z konieczności. Pies nigdy nie atakuje bez powodu, problem jednak tkwi w tym, że w wielu przypadkach wspomniane powody są znane tylko jemu, dlatego bardzo często nam (ludziom) się wydaje, że okazana w stosunku do nas agresja nie ma racjonalnego uzasadnienia.
Zbędne insynktyNiektóre instynkty są psu w ludzkim środowisku całkowicie zbędne i tylko od nas zależy, czy zostaną one dostatecznie wytłumione. Człowiek, jako istota rozumna, ponosi całkowitą odpowiedzialność za posiadanego psa, z której nikt go nie zwolnił. Wynika z tego, że zachowanie każdego czworonoga jest adekwatne do postępowania z nim. Musimy też pamiętać, że niezależnie od sposobu wychowania i najskuteczniejszego szkolenia, instynkty drapieżnika mogą w każdej chwili się uaktywnić pod wpływem niespodziewanego bodźca lub okoliczności. Trzeba również zdawać sobie sprawę z tego, że wspomniane instynkty można wytłumić, ale do końca wyeliminować się ich nie da, dlatego zawsze należy być przygotowanym na przykre niespodzianki w zachowaniu się podopiecznego. Sprowadzając psa do domu mamy obowiązek się nim opiekować, zapewnić należyte warunki bytowania, odpowiednio go wychować, a jeśli zajdzie potrzeba-szkolić. Z praktyki życia wynika, że wszelkie źródła niepowodzeń w obcowaniu z psami biorą się z niefachowego wychowania lub z jego braku. Bardzo często nie zastanawiamy się nad tym, do czego sprowadzonego psa przeznaczyć, co bierze się z tego, że nie mamy dostatecznej wiedzy o tym czworonogu, ignorujemy przestrogi i porady fachowców, a kierujemy się własnym widzimisię. Dlatego bardzo często psa rasy użytkowej traktujemy jako zabawkę bądź zaspokajamy nim kaprysy dziecka. W tym momencie nie zdajemy sobie sprawy, że pies obronny jest już obdarzony instynktem obrony własnego stada i terytorium, tkwi w nim również pewien ładunek agresji, którą może w każdej chwili wykorzystać w sprzyjającym dla niego momencie. Nie tędy droga Moim zdaniem wszelka polemika o niebezpiecznych rasach dotyczy spraw drugorzędnych, bez większego znaczenia, ponieważ dla pogryzionego nie ma najmniejszej różnicy, czy rany zadał mu pies rasowy czy zwykły kundel, owczarek niemiecki, czy alzacki albo wilczur, ważne jest bowiem to, dlaczego pogryzł i jakie z pogryzienia wynikają konsekwencje. Pies nie ma zapisanej w genach ani miłości, ani agresji do człowieka, a kto myśli inaczej jest w błędzie, wynikającym z przypisywania temu właśnie zwierzęciu cech ludzkiego intelektu. Taki tok myślenia doprowadza w konsekwencji do prób uczłowieczania zwierzęcia, co jest niewybaczalnym grzechem popełnianym przez wielu miłośników tego wspaniałego czworonoga. Niczego nowego nie wnosi polemika na temat rejestracji wybranych ras, zakazów mamy bowiem już wystarczająco dużo, a psy jak gryzły, tak gryzą nadal. W wielu przypadkach podnoszony jest temat, że właściciele psów siedzą spokojnie w domach i czują się bezkarni wobec poczynań swoich podopiecznych. Niejednokrotnie tak jest, a przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać nie tyle w niedoskonałości prawa, lecz braku jego egzekwowania. Jeśli ktoś myśli, że kolejna ustawa o ochronie zwierząt radykalnie zmieni istniejący bałagan bardzo się myli, bo nie w przepisach leży sedno zagadnienia, ale w ludzkiej mentalności, której nie da się zmienić jednym pociągnięciem pióra. Sama egzekucja prawa ma tu podstawowe znaczenie, dopóki bowiem policjantowi na ulicy psy będą szarpały nogawki, a on nie ustali właściciela i nie ukarze go, to taki stan będzie istniał nadal, bez względu na ilość i doskonałość aktów prawnych. W przeszłości mieliśmy najlepszą ustawę antyalkoholową na świecie i biliśmy wszelkie możliwe rekordy w spożyciu tego trunku. Podobnie jest z psami: istnieje wiele aktów prawnych, których na ogół nie przestrzegamy, ponieważ mamy taką, a nie inną mentalność i zamiast podporządkować się przepisom robimy wszystko, by je omijać. (...) Leonard Wach 608 366 132 toniczektonik@amorki.pl
Ryba stworzona przez człowieka
Pielęgnica papuzia
Na Ziemi żyje obecnie, wg ostrożnych szacunków, co najmniej kilka milionów gatunków istot. Ich opisywaniem i klasyfikacją zajmuje się dziedzina nauki zwana systematyką. W myśl obowiązujących zasad, każdemu gatunkowi nadawana jest dwuczłonowa, łacińska nazwa. Istnieją jednak stworzenia, które takiej nazwy nie posiadają nie zostały bowiem stworzone przez Naturę, ale zmajstrowane ręką człowieka na skutek różnorodnych krzyżówek międzygatunkowych oraz rozmaitych innych zabiegów. Zwierzęta takie spotyka się również w akwariach. Ich przykładem jest groteskowo wyglądająca i, niestety, niezwykle popularna zwłaszcza w krajach azjatyckich pielęgnica papuzia Poprawianie natury (...)
Tak brzydkie, że aż pięknePielęgnice papuzie są okazałymi rybami dorastającymi do pokaźnych rozmiarów największe okazy mogą przekraczać 25 cm długości. Ich ciało odznacza się niezwykle charakterystycznym kształtem: otwór gębowy jest stosunkowo niewielki, pysk garbaty i wygrzbiecony o wypukłych policzkach, głowa i oczy groteskowo duże przywodzące na myśl papugę (stąd nazwa), zaś grzbiet silnie wypukły przechodzący niespodziewanie w krótką nasadę małej płetwy ogonowej. Jakby tego było mało bardzo wysoko cenione są osobniki, u których płetwa ogonowa w ogóle się nie wykształciła. Wydłużone promienie płetw grzbietowej i ogonowej sprawiają, że ich ciała nabierają jeszcze bardziej specyficznego, sercowatego kształtu. Ubarwienie klasycznej odmiany jest jasnopomarańczowe z różowawym odcieniem w okolicach gardła i karku szczególnie widocznym u samców. Zdarzają się również okazy fioletowe, czerwone, białe, czarne, srebrne. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że tak zmienne i bogate ubarwienie uzyskiwane jest poprzez sztuczne zabiegi koloryzujące. Podobno mają one dość drastyczny przebieg. Według nie potwierdzonych opisów młode ryby poddaje się trzem kolejnym kąpielom w roztworach silnych związków chemicznych. Pierwszy z nich ma za zadanie usunięcie z powierzchni skóry ryb ochronnej warstwy śluzu tak, aby odsłonić i uwrażliwić komórki pigmentowe. Drugi to typowa substancja barwiąca nadająca zwierzętom wybrany przez producenta kolor. Trzecia kąpiel ma za zadanie odbudowanie ochronnej warstwy skóry ryb (przypuszczalnie tworzą ją substancje o charakterze koloidalnym). Mimo dość drastycznego charakteru tych zabiegów, jeśli są wykonywane poprawnie, podobno nie wpływają znacząco na zdrowie ryb. Na rynku pojawiają się jednak partie (podróbki?) pielęgnic papuzich, które mają problemy ze wzrostem, karleją i często padają na skutek nieodwracalnych zmian skórnych. Dymorfizm płciowy u tych ryb zaznacza się bardzo słabo w drobnych, trudnych do zauważenia dla niewprawnego oka szczegółach ubarwienia. Zresztą, jak już wspomniano pielęgnice papuzie są bezpłodne, rozróżnienie płci u tych ryb nie ma więc żadnego praktycznego znaczenia i jest tylko sztuką dla sztuki. Akwarium dla 'potworków' (...) Żywienie (...) Próby rozrodu (...) Dylemat moralny Na zakończenie wypada jeszcze zastanowić się nad moralnym aspektem hodowli ryb poprawianych przez człowieka. W zasadzie dotyczy to bardzo wielu gatunków akwariowych. Sztucznie wyhodowane są bowiem wszystkie odmiany popularnych złotych rybek, większość ras gupików, mieczyków, platek, paletek i bojowników. Jednak w przypadku pielęgnic papuzich sytuacja jest nieco inna. Mamy tu bowiem do czynienia nie tyle z rezultatem długoletniej i nieszkodliwej dla zwierzęcia selekcji, ale z planowanym działaniem mającym na celu jego swego rodzaju okaleczenie. Poza tym opisany wcześniej okrutny sposób zabarwiania tych ryb (jeśli oczywiście jest prawdziwy) jest całkowicie sprzeczny z zasadami humanitaryzmu i stawia pod znakiem zapytania fundamentalną ideę akwarystyki jaką jest stworzenie hodowanym zwierzętom optymalnych warunków do życia i poszanowanie dla nich. Tak więc każdy akwarysta nabywający pielęgnice papuzie bierze na swe sumienie dużą odpowiedzialność za ich cierpienie. Tak długo bowiem, jak będzie na nie istniał popyt w handlu pojawiać się będą wciąż nowe partie tych zwierząt produkowane dla zaspokojenia coraz bardziej wynaturzonych ludzkich potrzeb. Tekst i zdjęcia: dr wet. Joanna Zarzyńska Wydział Medycyny Weterynaryjnej SGGW dr inż. Paweł Zarzyński Powrót do archiwum Strona główna Wydawnictwo Fauna&Flora Adres: 45-061 Opole ul. Katowicka 55. Tel. 077/402-54-32. Tel./fax: 077/402-54-31. e-mail:redakcja@faunaflora.com.pl | |||||||||